Jednym ze sposobów marnotrawstwa pieniędzy naszej całej wspólnoty ekonomicznej jest przerost administracji państwowej i samorządowej. Nadmiar urzędników nie przekłada się na lepszą jakość usług publicznych, a często wręcz utrudnia rozwój gospodarczy naszego kraju oraz dodatkowo w coraz większym stopniu obciąża budżet Polski.

Na załączonym niżej obrazie widać, jak na przestrzeni lat rosła liczba urzędników w naszym państwie.

e

Opracowanie własne na podstawie publikacji z dnia 21.03.2013 r. Super Express.

 

Podsumowanie

Jeżeli my, Polacy, chcemy, aby nasza wspólnota dalej rozwijała się gospodarczo i pod względem ekonomicznym zbliżała się do zamożnych krajów Unii Europejskiej, musimy zmienić sposób postrzegania własnego państwa. Musimy także zacząć interesować się gospodarką naszego kraju.

 

Powinniśmy mniej myśleć o tym, jakie maksymalne korzyści „wyciągnąć” dla siebie z naszej Wspólnoty, a więcej o tym, co razem możemy zrobić dla gospodarki naszego kraju.

Musimy także docenić to, że jesteśmy w Unii Europejskiej, ale również pamiętać o tym, że reguły gospodarcze, jakie funkcjonują w Unii, zostały ustalone przez zamożne kraje i po to, aby w pierwszej kolejności im służyły. Na wolnym rynku zawsze wygrywa większy kapitał i kraje, które mają świadomych ekonomicznie obywateli. Niestety, Polska posiada niewiele rodzimych firm globalnych, brak jest również w Polsce w pełni świadomego ekonomicznie społeczeństwa.

Nasz kraj otrzymuje z UE średnio 8-9 mld euro, czy-li 30 mld złotych rocznie. Równocześnie z naszego kraju co roku inwestorzy zagraniczni wyprowadzają około 100 mld zł, a w samych dywidendach około 40 mld zł. Jeżeli przeliczymy to na jednego obywatela zatrudnionego w gospodarce, to okazuje się, że aby zrealizować wypływ tych środków do innych wspólnot ekonomicznych, przeciętny Polak musi rocznie wypracować ok. 7 tys. zł.

Jeżeli nie zmienimy naszego podejścia do budowania własnej wspólnoty ekonomicznej, jaką jest Polska, to oprócz podatków PIT, CIT, VAT, akcyzy będziemy płacić coraz wyższe tzw. „podatki korporacyjne”. Są one zapłatą za usługi korporacyjne dla zagranicznych koncernów, które zaspokajają nasze potrzeby. Podatki te mogą sięgać od 5% do 30% wartości zakupionych przez nas ich produktów, nawet jeżeli zostały one wyprodukowane w Polsce.

Jeżeli uwzględnimy fakt, że jesteśmy krajem zadłużonym na kwotę około 78,5 tys. zł na obywatela pracującego w gospodarce, a z tytułu samych odsetek od zadłużenia rocznie musimy oddać po ok. 3,3 tys. zł, to jeżeli nic się nie zmieni, na pewno będziemy obywatelami drugiej kategorii pod względem wynagrodzeń w Unii Europejskiej.

Kryzys gospodarczy jest dla nas jedną z szans, gdyż teraz właśnie zaczynamy się zastanawiać i szukać odpowiedzi na następujące pytania:

Dlaczego jedne kraje upadają (jak np. Grecja), a inne dobrze się rozwijają (np. Niemcy, Dania)?

Dlaczego statystyczny Duńczyk czy Niemiec wytwarza 4 razy więcej niż Polak czy Grek?

Dlaczego w ostatnich 6 latach nasze, polskie PKB/os. w euro wzrósł jedynie o 6,31%, niemiecki o 7,31%, a szwedzki o 21,33%?

Dlaczego nasza polska wspólnota ekonomiczna jako całość jest tak mało wydajna w porównaniu z inny-mi wspólnotami gospodarczymi konkurującymi na wspólnym europejskim rynku, a także na rynku globalnym?

W czym my, Polacy, jesteśmy gorsi od innych, skoro mamy idealne położenie geograficzne, niższą średnią wieku niż Niemcy czy Duńczycy?

Dlaczego nie wykorzystujemy szansy, jaką dało nam uczestnictwo w Unii Europejskiej, a wręcz przeciwnie – patrząc długofalowo – być może więcej na tym tracimy?

Wielu młodych Polaków w wieku produkcyjnym bezpowrotnie opuszcza nasz kraj, ponieważ nie znajduje zatrudnienia w Polsce. Łączna wartość dotacji unijnych jest dużo mniejsza od kwoty, jaka zostałaby przez nich wpłacona do polskiego budżetu, gdyby znaleźli pracę w kraju (niezapłacone podatki i składki). Dlaczego tej pracy w Polsce nie ma?

Bezsensownie zadłużamy nasz kraj. Państwowe kredyty i unijne dotacje przeznaczamy na bieżącą konsumpcję, a nie na tworzenie trwałych miejsc pracy i poprawę konkurencyjności naszego kraju na arenie międzynarodowej.

Dlaczego, biorąc pod uwagę PKB, nie rozwijamy się w tempie co najmniej 10% rocznie? Tylko wówczas, za co najmniej 15 lat, mielibyśmy szansę dogonić najbogatszych.

W ostatnich latach wzrost PKB wspomagała między innymi konsumpcja finansowana przez kredyty państwowe i samorządowe, dotacje unijne oraz środki od Polaków pracujących za granicą.

Pytanie, co stanie się, gdy skończą się unijne dotacje i trzeba będzie spłacać coraz większy kredyt, bez możliwości dalszego zadłużania się. Przyjdzie kiedyś taki moment, że będziemy zdani wyłącznie na własne siły. I co wówczas? „Dzikie zwierzę hodowane w zagrodzie, w którym zaniknie instynkt przetrwania, wypuszczone na wolność ginie”.

My, Polacy, nieustannie mówimy, że chcielibyśmy zarabiać więcej. Realizacja tego zamierzenia jest re-alna, pod warunkiem że wspólnie będziemy działać na rzecz wzrostu gospodarczego naszego kraju. Mu-simy też nauczyć się postrzegać państwo jako eko-nomiczną wspólnotę, której członkowie chcą razem realizować jasno wytyczony cel – budowanie dobro-bytu. Stanie się to możliwe, kiedy wszyscy zechce-my sięgnąć po rezerwy gospodarczego rozwoju ukryte w ekonomicznej, obywatelskiej wiedzy

Tylko wtedy będziemy w stanie zrozumieć przyczyny słabości naszego wolnego rynku. Jednak, aby coś na-prawić, trzeba najpierw postawić właściwą diagnozę, zastanowić się nad przyczyną negatywnych zjawisk. Tylko wtedy można je wyeliminować lub osłabić ich działanie. Potrzeba nauki racjonalnego podejścia do gospodarki (racjonalizmu gospodarczego). Dotyczy to wszystkich, bez wyjątku:

  • polityków, aby tworzyli dobre prawo, służące rozwojowi kraju, aby rodzime przedsiębiorstwa mogły być konkurencyjne w kraju i zagranicą.

Polityka tylko wtedy służy ludziom, kiedy służy gospodarce. Bo w gospodarce tworzą się dochody i zamożność społeczeństwa. Potrzeba mądrej wspólnotowej polityki poszerzania swobody i wolności gospodarczej;

  • przedsiębiorców, aby mieli motywację do dalszego rozwijania swoich firm już nie z powodów zaspokajania swoich potrzeb, lecz potrzeby rozwoju kraju;
  • pracowników, aby wiedzieli, co ma wpływ na wzrost ich wynagrodzeń, podnosili swoje kwalifikacje oraz dbali o efektywność własnych przedsiębiorstw;
  • konsumentów, aby wiedzieli, jak efektywnie wy-dawać swoje pieniądze, aby powiększyć PKB oraz aby część wydawanych przez nich pieniędzy do nich powróciła;
  • środowisk opiniotwórczych, aby mogły dalej przekazywać społeczeństwu wiedzę o gospodarce;
  • wyborców, aby świadomie uczestniczyli w wyborach, a znajomość ekonomicznych reguł funkcjonowania Wspólnoty dała przyzwolenie rządzącym na przeprowadzenie potrzebnych reform w kraju, takich jak: reforma służby zdrowia, emerytalna, szkolnictwa wyższego, ochrony środowiska.

Jeśli wszyscy podążymy w tym samym kierunku, będziemy mogli z powodzeniem współzawodniczyć zarówno z innymi, zamożniejszymi krajami na wspólnym obszarze gospodarczym, jakim jest Unia Europejska, jak i jako członkowie Unii Europejskiej konkurować na rynku globalnym.

Dziś potrzebna jest Solidarność II, tym razem przy budowaniu polskiej wspólnoty ekonomicznej. Raport ten nie przedstawia krytyki obecnej sytuacji gospodarczej naszego kraju. Chcemy, aby był on inspiracją do budowania zamożności, aby te 21 powodów było odebranych jako kolejne rezerwy wzrostu gospodarczego, po które teraz sięgniemy. Dzięki temu nasz dobrobyt może zwiększyć się średnio o 5-7% w skali roku.

Zachęcamy do dyskusji na temat zaprezentowanych tez i zadawania pytań. Odpowiadając na Państwa wątpliwości, będziemy starali się uzupełniać powyższy materiał.

więcej http://www.pomysloprzyszlosci.org