PKB = konsumpcja + (eksport – import) + inwestycje + wydatki rządowe

Dane statystyczne dowodzą, że zarobki są wysokie w tych krajach, które posiadają znaczną przewagę eksportu nad importem, a niskie w krajach, które więcej importują.

Aby średnia wynagrodzeń w Polsce była wyższa, powinniśmy bardziej wspomagać eksport towarów i usług, także tych sprzedawanych w Polsce zagranicznym turystom. Ważne jest, aby do naszego kraju napływały pieniądze. Równocześnie powinniśmy rozsądnie ograniczać import konsumpcyjny. Dotyczy to zarówno konsumentów, jak i decydentów. Wymiana handlowa pomiędzy państwami jest bardzo potrzebna, jednak to te kraje są bogate, które mają dodatnie saldo eksportu i importu. Na ten wynik musi pracować całe społeczeństwo.

Import jest bardzo dobry, ale wówczas, kiedy służy rozwojowi eksportu. My ciągle jako kraj jesteśmy zmuszeni importować technologie, komponenty, i wiele innych rzeczy, ale żeby móc za nie zapłacić, trzeba import zrównoważyć eksportem.

W ostatnich latach nasz kraj rozwijał się m.in. dzięki trzem źródłom dochodu:

  •  środkom unijnym,
  • zadłużaniu się w zagranicznych bankach,
  •  napływowi środków zarobionych przez Polaków pracujących za granicą.

Niestety, te krótkofalowe rezerwy już się wyczerpują. Jeżeli chcemy długotrwałego stabilnego wzrostu, musimy postawić na rozwój rodzimych firm globalnych, które są w stanie eksportować i podbijać gospodarczo inne kraje.

Warto zauważyć także, że poprawa bilansu handlowego Polski, jaką obserwujemy w ostatnich latach, wynika w dużej mierze z eksportu produktów rolnych na Wschód. Obecna sytuacja w tym regionie oraz zwiększony dług frankowiczów mogą tę tendencję wzrostową zatrzymać.

W każdym zamożnym kraju przychylniej traktowane są przedsięwzięcia biznesowe, które przyczyniają się do rozwoju eksportu (biznes podstawowy), w po-równaniu z tymi, które zajmują się importem czy też dystrybucją produktów tylko wewnątrz danej wspólnoty (biznes wtórny). To zróżnicowanie przejawia się przede wszystkim w rozliczeniach podatkowych, dostępie do infrastruktury (tańsze tereny pod inwestycje), czasem także w bezpośrednich dopłatach do eksportu pochodzących z budżetu państwa.

Często też rządy krajów zamożnych angażują się w zdobywanie zagranicznych kontraktów dla krajowych koncernów. Ambasadorzy tych państw nie tylko pełnią funkcje dyplomatyczne, ale również wspomagają biznes rodzimy w działalności na danym rynku.

 

Przykład:

Amerykański prezydent przyjechał w roku 2011 do Polski, aby budować dobry klimat wokół planów wy-dobywania w naszym kraju gazu łupkowego. Leży to w interesie amerykańskich firm, dysponujących odpowiednią technologią wydobywczą.

Obecnie znaczną część wartości eksportu Polski tworzą koncerny zagraniczne, które w naszym kraju ulokowały swoje linie montażowe lub zakłady podwykonawcze. Ponieważ stajemy się krajem, w którym wzrasta koszt pracy, firmy zagraniczne stopniowo będą przenosić produkcję tam, gdzie znajdą tańszą siłę roboczą, np. do Indii czy na Ukrainę. Podobnie może stać się z polskim rolnictwem.

Kraje zamożne osiągają znaczną przewagę eksportu nad importem, ponieważ oferują produkty, których nie posiadają kraje uboższe.

Dodatkowo produkty te zyskują ochronę przed konkurencją z mniej rozwiniętych państw w postaci prawa patentowego czy praw autorskich (np. programy komputerowe). Do tego dochodzą inne czynniki: siła marki, efekt skali, własna sieć dystrybucji na świecie i tańszy kapitał.

Polskie firmy, nie mając tych atutów głównie ze względów historycznych, nie zawsze są w stanie sprostać konkurencji zachodniej, mimo stosunkowo niskich kosztów pracy. W takiej sytuacji powinny móc liczyć na wsparcie ze strony wspólnoty, aby mogły na polskim rynku pozyskać kapitał i osiągnąć efekt skali, który potem da im szansę do walki na trudniejszych zagranicznych rynkach. Tymczasem nie tylko go nie otrzymują, ale bywa, że są niszczone przez urzędni-czą machinę. Przykładem tego są losy takich firm, jak Optimus S.A., JTT Computer, czy przedsięwzięcia „Siedem Dolin”.

 

Więcej http://www.pomysloprzyszlosci.org